Pressroom

2005-01-04
Energomontaż Północ: Walka o powrót na parkiet
Akcjonariusze warszawskiej firmy budowlanej ponowią próbę wprowadzenia na giełdę emisji ratunkowej.
W 2004 roku nie udało się wprowadzić do obrotu giełdowego 11,5 mln akcji Energomontażu Północ (ponad 70 proc. kapitału) objętych w zamian za długi spółki. W końcu grudnia GPW zablokowała handel tymi papierami na 18 miesięcy.
- Złożymy kolejny wniosek i ponowimy próbę wcześniejszego wprowadzenia akcji do obrotu - zapowiada Adam Guz, jeden z akcjonariuszy, który organizował emisję ratunkową.
Giełda tłumaczy, że decyzję podjęła z uwagi na uprzywilejowanie cenowe walorów. Te zostały objęte w zamian za 41 mln zł wierzytelności, a cenę rozliczeniową ustalono na 3,5 zł. Tymczasem giełda wcześniej przyjęła wytyczne, że będzie chronić inwestorów przed tanimi emisjami, np. związanymi z programami motywacyjnymi.
- Energomontaż to zupełnie inny przypadek. Bez tej emisji spółka po prostu musiałaby upaść. Poza tym byliśmy zapewniani, że wszystko jest w porządku. Dlatego decyzja giełdy kompletnie nas zaskoczyła - tłumaczy Adam Guz.
Wskazuje, że wcześniej nie było problemów z dopuszczeniem emisji ratunkowych Stalexportu czy Netii. Teraz szykują się już akcjonariusze Bytomia i Próchnika.
Po emisji ponad 70 proc. kapitału Energomontaż Północ kontrolują dwie spółki: Gloria i Sices International. Obie chcą pozostać w warszawskiej firmie na dłużej. Dlaczego więc tak im zależy na wprowadzeniu akcji na parkiet?
- Nie chodzi o szybką sprzedaż. Po prostu papiery notowane na giełdzie można precyzyjnie wycenić, np. na wypadek ich zastawienia pod kredyt - wyjaśnia Adam Guz.
Jest także plan dokapitalizowania Energomontażu 25 mln zł, aby pomóc spółce uregulować niektóre płatności, m.in. względem ZUS.
Puls Biznesu